Ukraina ma jasny plan, jak uchronić się przed krachem. Szef banku centralnego: jesteśmy silni [TYLKO U NAS]

– Od 2014 r. w naszych finansach miały miejsce bardzo ważne reformy. Jesteśmy silni. Mamy też opracowany plan działania — mówi w ekskluzywnej rozmowie z money.pl Kyryło Szewczenko, prezes Narodowego Banku Ukrainy. Szef banku centralnego tłumaczy nam, jak zamierza uchronić swój kraj przed kryzysem, jaki może wywołać agresja Rosji. Zaznacza przy tym, że największe zagrożenie dla Ukrainy stanowi strach inwestorów i zahamowanie inwestycji. Wspomina też i o naszym problemie — inflacji.

Damian Szymański, money.pl: Dziś cały świat patrzy na to, co dzieje się na wschodzie Ukrainy. Co czuje Pan jako szef ukraińskiego banku centralnego w tak newralgicznym momencie?

Kyryło Szewczenko, prezes Narodowego Banku Ukrainy (NBU): Całe szczęście ukraińska gospodarka jest obecnie znacznie stabilniejsza niż w 2014 r. czy nawet pandemicznym 2020 r.

Co się w takim razie zmieniło?

Od 2014 r. w naszych finansach miały miejsce bardzo ważne reformy. W szczególności Narodowy Bank Ukrainy przestawił się na cel inflacyjny z płynnym kursem walutowym i wprowadził reformy w sektorze bankowym. Te działania znacznie zwiększyły odporność makroekonomiczną i finansową Ukrainy. Co ważne, udało nam się zwiększyć rezerwy w aktywach zagranicznych. Według stanu na 1 lutego 2022 r. wynoszą one ok. 29,3 mld dol. Jest to wynik wyższy niż średnia z ostatnich dziewięciu lat. Dla przykładu, powiem panu, że na początku lutego 2020 r. Ukraina miała tylko 26,3 mld dol. rezerw.

Kyryło Szewczenko, prezes Narodowego Banku Ukrainy (NBU). (Bank Ukrainy)

Partnerzy międzynarodowi też pomogli?

Naturalnie, wsparcie finansowe z ich strony, które bardzo sobie cenimy, uodparnia ukraińską gospodarkę. Co więcej, wzrosła również płynność rynku walutowego. Dodatkowo bardzo dobrze skapitalizowany, płynny i rentowny jest nasz system bankowy. Tylko w 2021 r. odnotował on rekordowe zyski w wysokości 77,5 mld hrywien (ok. 2,67 mld dol. – przyp.red.).

Rozumiem, ale groźba wojny musi mieć realny wpływ na to, co dzieje się w Pana kraju. W Polsce giełdy zalały się czerwienią, a złoty słabnie. Rynki już od jakiegoś czasu dyskontują najgorszy scenariusz.

To, co dzieje się w warstwie informacyjnej wraz ze wzrostem napięć geopolitycznych wpływa przede wszystkim na rynek walutowy. A to właśnie kurs walutowy był jednym z ważnych kanałów obniżania inflacji przez Narodowy Bank Ukrainy w ubiegłym roku. Ponieważ napięcia, o których wspomniałem, wpływają na kurs walutowy, zaraz wpłyną również na inflację.

Dlatego też NBU w styczniu kontynuował podnoszenie głównej stopy procentowej o 1 pkt. proc. do 10 proc. Co więcej, w naszym bazowym scenariuszu główna stopa procentowa ma zostać również podniesiona w marcu – także o 1 pkt. proc. do 11 proc. Pracujemy też nad wzmocnieniem transmisji monetarnej poprzez zarządzanie strukturalną nadwyżką płynnościową w sektorze bankowym. W tym celu zwiększyliśmy o 2 pkt. proc. stopę rezerwy obowiązkowej dla rachunków bieżących w hrywnie oraz depozytów walutowych. Ale to nie koniec, ponieważ w marcu 2022 r. rozważymy wprowadzenie kolejnych środków w tym zakresie.

W Polsce, jak i na świecie, jednym z głównych problemów jest obecnie bardzo wysoka inflacja. Czy nie obawia się Pan, że konflikt z Rosją jeszcze bardziej wywinduje ceny nie tylko w Europie?

Jak powiedziałem, podjęliśmy pewne kroki, aby wesprzeć dalsze obniżanie inflacji. Przypomnę, że inflacja na Ukrainie osiągnęła szczyt we wrześniu 2021 r., wspinając się na poziom 11 proc. i od tego czasu spadła do 10 proc. Według obecnej prognozy NBU inflacja w 2022 r. będzie dość zmienna ze względu na efekty bazy. Zakładamy jednak, że będzie nadal spadać. Pod koniec tego roku dynamika cen konsumpcyjnych spowolni do 7,7 proc. (spadek z 10 proc. w 2021 r.). Obecna prognoza banku centralnego uwzględnia zagrożenia, jakie niesie ze sobą eskalacja wojny z Rosją oraz globalny wzrost cen, który będzie dłuższy i wyraźniejszy, niż wcześniej oczekiwano. Niemniej, nasz scenariusz bazowy zakłada, że ​​wpływ pandemii na ukraińską gospodarkę będzie powoli gasł. Ale w naszym kraju inflacja to niejedyna kwestia.

Co chce Pan powiedzieć?

Chodzi mi o obecne napięcia, które ukazywane są w mediach.

Czyli?

Problemy geopolityczne wpływają na działalność gospodarczą przez dwa główne kanały. Po pierwsze, wzrost ryzyka sprawia, że ​​pożyczanie pieniędzy przez firmy oraz przez państwo jest coraz kosztowniejsze. Może to spowodować np. opóźnienia w niektórych niezbędnych projektach prorozwojowych.

Po drugie, pogarszają się także nastroje konsumentów i perspektywy prowadzenia biznesu. Ci pierwsi dla przykładu mniej wydadzą na zakupy, co uderza w konsumpcję. Biznes też odczuwa niepewność co do przyszłej inflacji czy kursu walutowego. Najpoważniejsze długoterminowe zagrożenia dla gospodarki mogą jednak wywołać opóźnienia w inwestycjach, których nasz kraj potrzebuje.

Ale mimo wszystko widzi Pan nadzieję na poprawę?

Ważne jest, aby zrozumieć, że to pogorszenie oczekiwań nie może trwać długo, ponieważ ludzie koniec końców przyzwyczajają się do złych wiadomości. Jak wspomniałem, nasza styczniowa prognoza uwzględniała pogorszenie otoczenia informacyjnego. W szczególności ten czynnik oraz wysokie ceny energii były głównym powodem obniżenia zeszłomiesięcznej prognozy wzrostu PKB w 2022 r. z 3,8 proc. do 3,4 proc.

Czyli nie boi się Pan negatywnych konsekwencji eskalacji konfliktu, który może wywołać Rosja?

Jesteśmy silni. Od 2014 roku NBU uwzględnia w swoich prognozach ryzyko eskalacji militarnej agresji Rosji. Bank centralny ma więc plan działania na różne wydarzenia. Aby podtrzymać ukraińską gospodarkę, NBU będzie nadal prowadził rozważną politykę monetarną opartą na celu inflacyjnym i elastycznym kursie walutowym, efektywnej regulacji systemu finansowego oraz dalszej harmonizacji odpowiednich regulacji ze standardami europejskimi. NBU będzie korzystać wyłącznie z instrumentów rynkowych. Z poprzednich zawirowań wiemy, że takie narzędzia są wystarczające do złagodzenia chwilowych wstrząsów.

Możesz również polubić…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.